Przekraczanie granic – rozmowa z Tomaszem Kobielskim, zdobywa “KORONY ZIEMI”

Od czego się wszystko się zaczęło?

W zasadzie wszystko zaczęło się od harcerskich wędrówek, które stopniowo zaczęły łaczyć się ze wspinaniem. Generalnie ojciec mojej drużynowej był himalaistą i dzięki temu z górami wysokim miałem styczność w dosyć  młodym wieku.

Widziałem jak on się pakował na wyprawy wysokogórskie kiedy bylem młodym człowiekiem.  To niewątpliwie mogło dać jakiś impuls, ze zainteresowałem się bliżej tym tematem. Po  latach na skutek różnych doświadczeń biznesowych i  obserwacji  innych ludzi stwierdziłem że ja mam pomysł na to, jak to zrobić po swojemu. To był moment w którym podjąłem decyzje o zawodowym podejściu do tego tematu.

A po drodze były oczywiście sytuacje , że gdzieś tam mnie znajomi polecali na zasadzie „mam takiego kumpla” i jak ktoś chciał wejść na jakąś górę to dzwonili do mnie i pytali się czy nie mógłbym gdzieś z nimi w góry pojechać.

Góry w moim życiu zmieniły wszystko …

Co jest w górach takiego, ze Pan do nich cały czas wraca, pomijając fakt że łączy się to z Pana biznesem. Osobom,  które nie mają z górami styczności często trudno zrozumieć,  dlaczego himalaiści narażają swoje życie wspinając się w ekstremalnych warunkach, otoczeni tylko śniegiem i lodem. Co jest w tym takiego magnetycznego?

Motywacji jest mnóstwo, ja się po prostu dobrze w górach czuje. Jest to miejsce na pokonywanie mnóstwa barier. Nie tylko ograniczeń po tytułem: wysokość , trudności techniczne ale są to również sytuacje kryzysowe w których trzeba mieć i tworzyć  plany B, plany C  , a wiec tutaj jest rozwój i sprawdzanie siebie w sytuacji kryzysowej. Poza tym sprawdzanie również siebie w najprostszych rzeczach.

Ja z moim wieloletnim doświadczeniem obserwuje często jak to właśnie te najdrobniejsze ‘rzeczy’ inaczej mówiąc ‘przyzwyczajenia’ mogą dla ludzi być ścianą nie do przejścia. Ludzie uświadamiają sobie po takich wyjazdach , że tak naprawdę nie mają wielu problemów w życiu, że tak naprawdę oni je sobie sami tworzą, a problemy są zupełnie gdzie indziej.

Bo tak naprawdę problemem dla ludzi może być brak wystarczająco czystej toalety albo to,  że nie ma codziennie prysznica … że nie może sobie umyć głowy.  My jesteśmy teraz takimi miastowymi społeczeństwami, że nie zdajemy sobie z tego sprawy, że problemem staje się brak możliwości naładowania komórki.

W wielu miejscach, szczególnie tych dzikich, nie ma zasięgu i ludzie proszę mi uwierzyć, nie wiedzą co ze sobą zrobić, bo nie mogą wysłać SMS-ów, nie są na Facebooku itd.

AS: Dla wielu z nas ciężko jest wytrzymać bez komórki jeden dzień, parę godzin…

Tak dokładnie i naprawdę tak jest!  A przecież jest tyle miejsc gdzie telefony po prostu nie działają.

Góry, przebywanie w nich i sytuacje pod tytułem muszę radzić sobie z tym, że ciągle jest zimno, muszę ciągle chodzić w czapce i muszę myśleć o najprostszych rzeczach –  to strasznie ludziom oczyszcza umysł. Wielu z nich nie radzi sobie właśnie z tymi sprawami.

AS: Który z momentów w Pana karierze najbardziej utkwił Panu w pamięci?

This slideshow requires JavaScript.

Oj nie wiem czy jestem w stanie taki jeden wskazać. Wiadomo, że Mount Everest będzie zawsze ważna górą bo wiadomo jest to najwyższa góra świata.

Jest dużo takich momentów.  Niesamowitym wyjazdami jest cały projekt Korony Ziemi, ( najwyższe góry 7 kontynentów ) . Każda z nich jest inna i wspomina się taki projekt do końca życia. Mnóstwo wspaniałych miejsc, a każde w jakiś sposób Naj. Raz dżungla, raz odludzie na Antarktydzie, innym razem najwyżej i trudno. Nie zawsze są to tylko góry ale także kontakt z dziką przyrodą czy plemionami, które jeszcze gdzieniegdzie żyją na ziemi jak setki lat temu. Jest takich rzeczy wiele, dużo osób o to pyta, ale to są miejsca kompletnie nieporównywalne, każde z nich jest kompletnie inne, nie da się wybrać jednego.

Góry są inne, mają swój urok, wartościowanie które są te – „NAJ” jest bardzo ciężkie.

Panie Tomaszu, a o czym się myśli stojąc na ośmiotysięczniku?

Jest oczywiście szczęście jak się jest na szczycie ale zawsze mamy z tyłu głowy myśli, że musimy stamtąd bezpiecznie zejść. Tym bardziej, że ludzie w zejściu są bardziej rozluźnieni i zmęczeni i właśnie wtedy popełnia się więcej błędów.

Jak motywuje się organizm przy spadkach formy w górach?

Trzeba znać swój organizm, trzeba mieć świadomość  tego, że organizm kiedy teoretycznie mówi nam, że już nic nie może, to ma jeszcze ogromny zapas! Tak jesteśmy skonstruowani.

Ja to często ludziom mówię, że 50% sukcesu aby wejść na łatwa technicznie górę to jest tylko nasza głowa, podejście, a drugie 50% to jest przygotowanie do tej góry. Ludzie często nawet jak są przygotowani  (fizycznie) to nie mają tych 50% w głowie. Podczas wyprawy mówią przykładowo, że nigdy nie byli tak zmęczeni. Dzieje się tak dlatego, bo nie znają swoich barier zmęczenia.

To jest to co góry dają  – przesuwanie granic!  Przy pierwszej, piątej, dwudziestej wyprawie poznajemy swój organizm i możliwości. Na podstawie swoich doświadczeń organizm w pewnym sensie staje się świadomy, że to przykładowo jakiś moment krytyczny. Chociaż trzeba na to bardzo uważać, bo można przegiąć. Nie przeskoczy się przygotowań fizycznych, jeśli kondycji zabraknie to nic nie wyjdzie.

Ludzie często poddają się, panikują psychicznie, bo nie znają swojego organizmu i siebie.

A jak w takim razie dbać o kondycje? Dobra formę?

To są oczywiście treningi, treningi, treningi. Ja mam te dobrą sytuacje, ze spędzam wiele miesięcy w górach i mam taki trening naturalny.

Jak wygląda Pana dieta

To zależy od wyprawy, bo tak jak mówię nie ma na to jednej recepty.

Inaczej będzie na 4tyś., inaczej na 6 tyś. a inaczej na 8 tyś.

A więc tutaj nie ma specjalnie nie wiadomo jakiej  zasady, ale ogólnie w górach spożywa się głównie białko i węglowodany, a mniej tłuszczów, bo dłużej się spalają i potrzebują procesów tlenowych, ale oczywiście nie można wyeliminować totalnie tłuszczów.

Dzisiaj to jest dziedzina wiedzy – dieta górska, a także suplementowanie się w górach. Kiedyś ludzie tego nie robili i jak wrócili po paru miesiącach to byli wrakiem człowieka. Dzisiaj tak nie musi być.

Są suplementy, jakieś białka, węglowodany, izotoniki, kompleksy witaminowe, które zabieramy ze sobą.

A jak Pan na codzień dba o dietę? Co nigdy nie znajdzie się na Pana talerzu?

Ja w zasadzie teoretycznie jem wszystko, aczkolwiek są rzeczy, które jem bardzo rzadko. Był okres w moim życiu kiedy nie jadałem mięsa  ale jak zacząłem jeździć na ekstremalne wyprawy to zauważyłem, że to mi się po prostu nie sprawdza. Mój organizm odczuwał brak białek. Jak spada masa mięśniowa to wydolność oczywiście też spada, a więc do dzisiaj jem wszystko. Natomiast raczej nie jem mięsa wieprzowego, jem jagnięcinę, wołowinę, bardzo dużo ryb, owoców morza, dużo sałatek.

Praktycznie nie jadam polskiego jedzenia, obiady typu schabowe czy jakieś ziemniaki praktycznie nie istnieją. Raczej spożywam kuchnie włoską, śródziemnomorską. Lubię kuchnie świata. Mam taka zasadę, że jak jeżdżę po świecie to zawsze jem lokalne posiłki. Dziwie się ludziom, którzy w Nepalu szukają McDonalda – takich osób jest dużo wbrew pozorom.

Nie stosuje jakiś specjalnych diet i nigdy ich nie stosowałem. Jedna stosuje NZT – nie żryj tyle plus oczywiście aktywność.

Jak Pan czuje się po powrocie z gór do szarej albo może raczej kolorowej rzeczywistości?

Nie jestem typem człowieka, który realizuje się tylko w górach i to jest jedyne środowisko. Chociaż gdybym miał wybierać to może rzeczywiście tym środowiskiem byłyby góry. Nie jestem typowym miastowym człowiekiem, jakbym zliczył ilość godzin pod namiotem to pewnie by parę lat z tego wyszło w związku z tym ja lubię być pod namiotem , lubię być na świeżym powietrzu. Nie przeszkadza mi, że jestem w minusowej temperaturze i w śpiworze, także ja nie odczuwam takich różnic dyskomfortu. Nawet się ze mnie śmieją, bo szybciej potrafię zachorować  w domu.  Nie lubię spać przy otwartym oknie bo jestem kompletnie rozebrany i potrafię rano obudzić się z bolącym gardłem, a mogę być przez miesiąc w Himalajach i nie zachoruje.

Tomasz Kobielski, jeden z pierwszych Polaków zdobywców “KORONY ZIEMI”, wszystkich najwyższych szczytów kontynentów.

Doświadczony wspinacz i alpinista, a także świetny organizator wyjazdów i wypraw w najdalsze zakątki Świata. Jeden z pierwszych Polaków zdobywców “KORONY ZIEMI” , wszystkich najwyższych szczytów kontynentów.

Od 20 lat członek Klubu Wysokogórskiego Gliwice. Zdobywca 2 szczytów 8-tysięcznych, w tym Mount Everest. Współorganizator i członek wyprawy Martyny Wojciechowskiej na Mt. Everest. Członek polskiej wyprawy na K2 w 2010 roku, która dotarła mimo niepogody jako jedna z nielicznych grup do obozu 4-go na wys. 7900 m.n.p.m. na drodze Basków.

Zawodowo absolwent AWF Katowice. Obecnie wykładowca tej Akademii na kierunku Zarzadzanie z założyciel licencjonowanej agencji trekkingowo  podróżniczej Adventura24.pl, 

clouds daylight desert himalaya
Photo by Suket Dedhia on Pexels.com

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s